Rodzina

dzieciWszyscy rodzice pragną dla swoich dzieci wspaniałej i "świetlanej" przyszłości. Od najmłodszych więc lat inwestują w nie; inwestują w ich wiedzę i umiejętności. Muszą jednak zachować umiar i zdrowy rozsądek, bo w planie dnia dziecku musi być przerwa, czas na bezmyślne patrzenie w sufit, po prostu na nudę.



Zapewnienie dziecku czasu wolnego, w którym absolutnie nic nie musi robić, jest bardzo ważne. Dziecko powinno mieć możliwość na swobodną zabawę, na przebywanie samo ze sobą, ze swoimi myślami. Nie mogą być ciągle pod presją.

Szczególnie łatwo przeciążyć dziecko dodatkowymi zajęciami w okresie przedszkolnym. Należy raczej w tym okresie pomyśleć o rozwijaniu jego kreatywności niż o dodatkowych zajęciach. Przedszkole i szkoła to dla dziecka czas poszukiwania swoich zainteresowań. Rodzic powinien pogodzić się z tym, że dziecko w tym wieku często zmienia swoje zdanie, swoje wybory.

Rodzice mają skłonność do zapisywania dzieci na zbyt wiele zajęć lub też wręcz zmuszają je do uczestniczenia w takich zajęciach, na które nie mają ochoty.

Głównie dlatego, że są przekonani, że dzieci muszą spełnić ich ambicje, wykorzystać daną szansę, bo "ja w twoim wieku takiej szansy nie miałem". Dlatego zapisują córkę na balet, bo sami o tym marzyli, a nie mogli tego marzenia zrealizować. Obawiają się także, że ich dziecko będzie "mniej utalentowane niż kolega", że będzie mieć mniejsze szanse na dostanie się na wymarzone studia. Rodziców przeraża ten wyścig szczurów, w którym sami uczestniczą i wiedzą, że ich dzieci też będą musiały w nim uczestniczyć. Dlatego chcą zapewnić dziecku lepszy start.

W dzisiejszych czasach dzieci mają mnóstwo zajęć dodatkowych. Angielski to już standard; dzieci w przedszkolu już się go uczą. Mniej popularny jest niemiecki i francuski. Poza tym obowiązkowo gra na gitarze czy pianinie. Nauka gry w szachy, która uczy logicznego myślenia. No i korepetycje z matematyki, aby dziecko dostało się na studia.

CBOS opublikował w 2012 roku raport z którego wynika, że z roku na rok coraz więcej rodziców decyduje się na dodatkowe zajęcia pozalekcyjne. Są to osoby z wykształceniem średnim i wyższym oraz zajmujące kierownicze stanowiska. Najczęściej wybierane są lekcje języków obcych, ale wzrasta zainteresowanie zajęciami sportowymi, czyli pływaniem, piłką nożną i siatkową, tenisem, sztukami walki oraz korepetycjami i kursami przygotowawczymi. Z raportu CBOS wynika, że na zajęcia pozalekcyjne średnio przeznaczają od 350zł do nawet 2tys.

Niektórzy rodzice organizują czas dzieciom tak, aby nie miały czasu na nudę, gdyż nuda kojarzy im się z poczuciem pustki i beznadziei. Dlatego zapisują dzieci na mnóstwo zajęć pozalekcyjnych: angielski, niemiecki, francuski, hiszpański, korepetycje z matematyki. Dbają także o to, aby aktywnie spędzały wolny czas: chodziły na basen, do kina.

Inni rodzice chcą dać czas dziecku na bieganie po podwórku, wymyślanie własnych zabaw, leżenie na kocu i patrzenie na chmury. Rodzice ci chcą, aby dzieciństwo ich dzieci było równie wesołe jak ich, kiedy to budowali szałasy z gałęzi, grali w zbijaka czy grali w gumę na podwórku. Nie zapisują swoich dzieci na zajęcia pozalekcyjne tylko sami spędzają z nimi czas, bo to dla nich jest priorytetem (czyli więzy rodzinne).

Są też tacy rodzice, którzy pracują na okrągło, aby zapewnić swoim dzieciom dobre studia, mieszkanie, aby miało łatwiejszy start w życie dorosłe. Jest także grono rodziców, którzy pracują niemal całą dobę po to, aby dziecko miało najnowszy telefon, gry komputerowe, rolki, komputer. Aby dziecko spędziło wakacje za granicą. Myślą, że wynagrodzą swoją nieobecność tymi wszystkimi rzeczami. Na szczęście takich rodziców jest coraz mniej (może to z powodu bezrobocia?). Część rodziców dochodzi do wniosku, że nieważne czy pracują całą dobę czy tylko po 40 godzin tygodniowo, to pieniędzy i tak ciągle brakuje.

Pocieszający i zauważalny jest fakt, że rodzice zaczęli przykładać większą wagę do wychowywania dzieci ( o czym świadczy większe zainteresowanie przedszkolami prywatnymi, w których kładzie się duży nacisk na nauczenie dzieci ogólnych norm i zasad, samodzielność i tolerancję wobec innych, ale to już osobny temat). W dzisiejszych czasach rodzice zaczynają skupiać się na rozwijaniu ich inteligencji, ich pasji i mocnych stron. A nie tylko "hodować je" jak to było 20lat temu. Oczywiście nie ma co generalizować, ale pokolenie 60letnie skupiało się na tym, aby dziecko miało dach nad głową, żeby miało co jeść i aby się uczyło. W skrócie można powiedzieć, że myślało kategoriami "aby dziecko jadło, piło, a ja patrzę jak rośnie". Nikt nie przejmował się tym, że dziecko ma problemy w szkole, bo nie ma poczucia własnej wartości. Te problemy w szkole były utożsamiane raczej z tym, że dziecko jest leniwe, że nie przykłada się do nauki. Nikt nie zastanawiał nad tym co dziecko czuje. O problemach emocjonalnych dzieci wtedy się nie mówiło. Były one bagatelizowane, ignorowane. Na szczęście z biegiem czasu to się zmieniło na lepsze. W związku z tym jest szansa, że skoro teraz pokolenie młodych rodziców przykłada się do wychowywania swoich dzieci to za 20 lat będziemy mieć dużo mądrych i poukładanych młodych ludzi. Że skoro teraz rodzice pokazują im, że nie pieniądze są w życiu najważniejsze, że liczy się rodzica, to co tu i teraz, a nie nowy samochód - to jest szansa, że za kilkanaście lat ludzie będą pracować dlatego, że lubią to robić, a nie dlatego, że chcą pochwalić się przed znajomymi nowym samochodem.

Coraz więcej rodziców uważa, że w dzieci należy inwestować, żeby nie tylko zapewnić im lepszą przyszłość, ale liczą na to, że będą mieć oparcie w nich na starość. Poza tym uważają, że dziecko trzeba motywować do szukania swoich pasji, odkrywania talentów. Wiedzą, że dziecko uczy się metodą prób i błędów, i pozwalają im dojść do własnych wniosków. Wyznają zasadę, że najważniejsze jest to, aby znaleźć coś, co naprawdę dziecku się podoba, co je pasjonuje, a jednocześnie pozwala rozwijać różne umiejętności.

Wszyscy rodzice jednak przyznają, że najlepszym rozwiązaniem jest obserwowanie swojego dziecka i nie narzucać mu niczego na siłę. Nie zmuszać do niczego, ale raczej podsuwać mu nowe, ciekawe pomysły. Zachęcać, aby spróbowało coś nowego chociaż raz.

Należy mądrze podążać za potrzebami dziecka, nie dać sobie wmówić, że zaniedbujemy jego rozwój, skoro nie zapisaliśmy dziecka na balet, na karate czy basen. Czasami wspólne nic nierobienia może okazać się ważniejsze niż dodatkowe lekcje baletu w najlepszej szkole tańca.

 

Rodzina

Kiedy kupić pierwszy zegarek dla dziecka

Choć mówi się, że szczęśliwi czasu nie liczą, to jednak posiadanie zegarka ma swoje dobre strony. Poza ich funkcją użytkową ...

10-13 listopad 2016 - Weekend Listopadowy w Bajkowym Zakątku na Mazurach

Piękna polska jesień wśród mazurskiej przyrody, przepyszne regionalne jedzenie i relaks w Wodnej Krainie z widokiem na las – gwarantują ...

Blogujące mamy

Wśród blogerów coraz więcej jest mam. Są one głównie twórcami blogów parentingowych, czyli tzw. blogów rodzicielskich. Panie piszą po prostu ...

Zimny wychów, żelazna dyscyplina rodem z Chin, czy też raczej wenezuelska koncepcja bliskości, czyli kilka słów o metodach wychowywania dzieci.

Choć na temat wychowania dzieci napisano sporo książek i z wieloma z nich zdążyli zapoznać się już docelowi odbiorcy, czyli ...



.