Rodzina

rodzinaChoć na temat wychowania dzieci napisano sporo książek i z wieloma z nich zdążyli zapoznać się już docelowi odbiorcy, czyli rodzice i pedagodzy, to jednak dwie pozycje mogą jeszcze bardzo zaskakiwać współczesnych czytelników. Trzeba tu zaznaczyć, że są to prezentacje skrajne, niemalże dwubiegunowe. Pierwsza to ,,Bojowa pieśń tygrysicy" autorstwa Amy Chua, a druga to ,,W głębi kontinuum" Jean Liedloff.

 

 

Amy Chua pisze książkę, która równie dobrze mogłaby się nazywać: jak wychować mistrza, jak wychować zdolne, wytrwałe, perfekcyjne do bólu dziecko. Pisarka opisując swoje własne córki, prezentuje rodzicielstwo, które zasadza się na egzekwowaniu bezwzględnego posłuszeństwa od dziecka, na dyscyplinowaniu go i trenowaniu. Ostatnie słowo wydaje się być słowem kluczem dla chińskiego sposobu wychowania.

 

Córki pisarki są trenowane, aby osiągnęły sukces, jedna w grze na fortepianie, a druga w grze na skrzypcach. Chińscy rodzice zdają się kierować w tym celu powiedzeniem: trening czyni mistrza i całe życie swoich pociech sprowadzają do tego właśnie treningu. Nie ma tu mowy o nocowaniu u koleżanek, o wyborach dziecka. To rodzice decydują jak je ukierunkować na resztę życia. Córeczki pisarki ćwiczą grę kilka godzin dziennie, ćwiczą nieprzerwanie do samej nocy przed występami. Są specyficznie motywowane przez matkę. Mianowicie bywają przez nią nazywane śmieciami, straszone tym, że spali ich pluszaki, za karę pozbawiane są kolacji.

 

Autorka zaznacza, że ten sposób wychowania nie jest przypisany jedynie chińskim rodzicom, owszem jest ich domeną, ale bywa, że cechuje on także rodziców innych narodowości. W Chinach tak właśnie rozumie się odpowiedzialność za dziecko. Rodzicielstwo oznacza ciągłe podwyższania poprzeczki i nacisk na osiągnięcie sukcesu. Tutaj nawet drugie miejsce jest hańbą dla rodziców, powodem do wstydu. Autorka nie ucieka się jednak do jednoznacznej aprobaty dla tego sposobu wychowania. Książka napisana jest nie bez żalu i poczucia straty.

 

Mamy tu swego rodzaju bilans, rozpiskę wszystkich korzyści, takich jak ulotny posmak triumfu, echo dawno zamilkłych braw, pamięć owacji na stojąco podczas koncertów, ale także odnotowanie strat, napięte relacje rodzica z dzieckiem, stopniowe oddalanie się od siebie, wrogie nastawienie dziecka, aż do nienawiści i buntu. Młodsza córka pisarki buntuje się, pała do matki nienawiścią i zaczyna nią obdarzać także skrzypce i swoje życie zdominowane przez matczyną presję sukcesu. I chociaż koszty tego modelu wychowania wydają się być większe niż zyski, to jednak są też w tej metodzie kwestie, które dają do myślenia. Pisarka tłumaczy, że jako matka nigdy swoim dzieciom nie odpuszczała, nie żeby zachwiać ich wiarę w siebie, ale aby właśnie uzbroić je w tą wiarę, w umiejętności i nawyki, z którymi łatwiej będzie im pokonywać życiowe trudności. Pokazuje też, że tak zachwalana przez zachodnią kulturę pochwała autonomii dziecka, jego indywidualnych wyborów i prawa do realizowania samodzielnie wybranych pasji sprowadza się do tego, że dziecko rozwija się, oglądając telewizję. Odpowiedzialność rodzica za rozwój dziecka w tym wypadku nie istnieje.

 

Mimo krytyki, która nasuwa się na usta podczas czytania o metodach wychowania chińskiej matki, nie sposób przejść obojętnie wobec uwag autorki, w których wytyka ona zachodnim rodzicom ich brak odpowiedzialności, ich zrzekanie się jakiekolwiek nadzoru i kontroli nad dziećmi, co prowadzi do tego, że mkną one autostradą dzieciństwa i młodości bez świadomości jakikolwiek granic, ograniczeń, bez żadnej balustrady, dzięki której mogłyby poczuć się pewnie i bezpiecznie.

 

Drugim biegunem jest książka Jean Liedloff, w której autorka prezentuje model rodzicielstwa bliskości, podpatrzony u wenezuelskich Indian i przeniesiony na grunt nam dostępnych sposobów wychowania dziecka. Pisarka zaznacza, że to teoria stara jak świat, a więc jest to tak naprawdę powrót do korzeni. W plemieniu Indian nie ma miejsca na niemowlęta płaczące, są one bowiem umieszczone w chustach wiązanych wokół ciała matki. Dzieci są z matkami non stop, nawet z nimi śpią. Pociechy są więc naturalny sposób włączane w życie dorosłych, w życie plemienia i wspólnoty. Wyglądają zza pleców mamy, gdy ona czerpie wodę, bądź robi pranie.

 

Liedloff podkreśla, że w ten sposób nikt nie stawia dziecka w centrum uwagi i to jest zdrowsze od zachodniego sposobu wychowania, gdzie maluch od swoich pierwszych dni jest ustawicznie w centrum zainteresowania. Autorka  pisze, że odczuwana przez dziecko bliskość ładuje jego akumulatory na całe życie, zapewnia mu stałe poczucie bezpieczeństwa, które sprawia, że czuje się ono później pewnie w konfrontacji ze światem, ufnie wchodzi w życie, nie boi się otoczenia, jest na nie otwarte i w pełni gotowe. Te dwa odrębne modele wychowywania uderzają w zupełnie inne aspekty kształtowania dziecięcej osobowości.

 

Amy Chua jako typowa chińska matka dokłada chęci, aby uzbroić dziecko w zdolności i pewność, że nie ma dla niego zadań niemożliwych, przy czym nie skupia się, czy wręcz odrzuca indywidualność dziecka i jego prawo do podejmowania decyzji, wyboru zainteresowań. Liedlof skupia się na kształtowaniu pewności siebie, ale rozumianej jako poczucie bezpieczeństwa, bliskość z opiekunem, poczucie jego wsparcia, a w ślad za tym idzie śmiałość wchodzenia w świat, otwartość do ludzi, ufność.

 

Chińska matka chce wychować geniusza, który będzie jej dumą, Liedloff prezentuje zaś typ rodzicielstwa, w którym dzieci nie muszą spełniać oczekiwań rodziców, ale wspierane ich czułością i bliskością nie boją się wejść w świat, gotowe wspiąć się na sam szczyt. Tak więc od nas zależy, czy pójdziemy w ślad za Amy Chua i przedłożymy sukces nad bliski kontakt, czy wdrożymy w życie rady Liedloff i skupimy się na uzbrojeniu dziecka nie tyle w konkretne zdolności, ale w wewnętrzna siłę, śmiałość, ufność, dzięki której płynnie wejdzie ono w dorosłość zawsze skłonne pamiętać i odwzajemniać naszą czułość, osiągnąwszy swoje własne indywidualne sukcesy w swoim tempie, a nie w naszym.

 

 

Rodzina

Impreza urodzinowa dla dzieci - jakie atrakcje zorganizować?

Organizacja przyjęcia urodzinowego dla dziecka wymaga dużo bardziej czasochłonnych przygotowań niż ma to miejsce w przypadku "dorosłej" imprezy. Od wykonania ...

Dzień Ojca - wyjątkowe święto w kalendarzu

23 czerwca 1965 roku w Polsce po raz pierwszy obchodzono Dzień Ojca. Choć ta uroczystość w naszym kraju ma już ...

Fotoksiążka - zatrzymaj wspomnienia na lata

"Mijają dni, miesiące, mija rok..." - trudno zaprzeczyć prostej obserwacji, iż życie przemija dokładnie tak szybko, jak w słowach tej ...

Inwestycja w dzieci

Wszyscy rodzice pragną dla swoich dzieci wspaniałej i "świetlanej" przyszłości. Od najmłodszych więc lat inwestują w nie; inwestują w ich ...



.